logo

Thursday 24th of April 2014

Array Drukuj Array  Email

Różnica między sokiem wyciśniętym z trawy jęczmiennej a napojem z mielonej trawy jęczmiennej

 

Na rynku zielonej żywności istnieją dwa podstawowe rodzaje napojów z trawy jęczmiennej. Pierwszy, to taki, który powstaje poprzez wytłoczenie soku z trawy, usunięcie błonnika i następnie natychmiastowe wysuszenie w temperaturze do 31 stopni Celsjusza w suszarce pod ciśnieniem w czasie nie przekraczającym 2 minut. Napój ten wliczamy wprawdzie do kategorii zielonej żywności, ale w rzeczywistości nie jest on kompleksowym artykułem spożywczym, gdyż brakuje w nim błonnika.

Drugi typ napoju powstaje przez suszenie trawy a następnie jej rozdrobnienie. Taki napój jest kompleksową zieloną żywnością, lecz – z drugiej strony – nie jest artykułem spożywczym najlepszej jakości. Oba produkty, wraz ze swymi wadami i zaletami, znalazły już rzeszę konsumentów i osiągnęły na rynku stabilne miejsce.

 


 

Jak jednak wygląda różnica między nimi i jakie są ich mocne i słabe strony?

 

Klient zapłaci za napój z wytłoczonych traw o około połowę wyższą cenę niż za napój z błonnikiem. Dlaczego? Wynika to z jego wyższej wartości użytkowej, droższych technologii produkcji i większej ilości wykorzystywanej masy traw. Ponadto dużą rolę odgrywa tu trudność utrzymania świeżości produktu, z powodu jego większej wrażliwości na wpływy zewnętrzne. Aby zwiększyć jego okres świeżości należy użyć droższej i bardziej skomplikowanej technologii pakowania i dokładnie przestrzegać standardów wszelkiej ostrożności przy przechowywaniu.

 

Dużym plusem napojów z tłoczonych traw jest ich prawie stuprocentowa przyswajalność.

Klient kupując ten produkt, nie kupuje wchłaniającego się tylko częściowo produktu, z którego strawi niektóre zawarte w nim wartości. Kupuje żywy nektar z trawy, który zachowuje maksimum substancji niedotkniętych oksydacją i ciepłem, którym we wchłanianiu przez ludzki organizm nie przeszkadza niestrawna włóknina z trawy. Nie jesteśmy przeżuwaczami, więc nie posiadamy czterech żołądków, które są potrzebne, by dobrze trawić trawę. Krowa po to, by strawić trawę ma cztery żołądki – księgi, żwacz, czepiec i trawieniec. Krowa zerwie trawę, poślini, połknie do żwacza, skąd przesunie ją do ksiąg i czepca. W tych trzech żołądkach trawa jest trawiona przy pomocy wielu bakterii. Z czepca wraca do jamy gębowej, gdzie znów zostaje przeżuta (roztarta i naśliniona) i podana do czwartego żołądka (trawieńca), który funkcjonuje na podobnych zasadach jak ten nasz. Dotychczas żaden sposób produkcji (oprócz tłoczenia) nie potrafił tego genialnego procesu biologiczno – chemicznego zastąpić. Po prostu wszyscy ludzie pijący napoje z trawy z włókniną – połkną ciecz bez naślinienia, a potem czekają co z tym niższe organy trawiące uczynią. Choć włóknina jest rozdrobniona na niewątpliwie mikroskopijne cząsteczki, to jednak objętość tych cząsteczek jest niestrawna. Przyjrzyjmy się słoniom, by lepiej zrozumieć obrazowość bezsensowności konsumpcji włókniny z trawy. Potrafią one doskonale strawić trawę już za „drugim razem“... Słoniątka pełnowartościowo wykorzystają trawę dopiero po tym, jak zjedzą ją w formie odchodów swoich rodziców. Dopiero w „ten sposób“ strawiona trawa (wzbogacona właściwymi bakteriami) ma dla ich organizmu pożądany wkład.

 


 

Największą zaletą suszonych soków jest ich bezpieczeństwo.

Cały „zielony świat“ wypływa z poznania i filozofii kilku pionierów. Chyba najczęściej cytowanym „ludowym“ autorytetem jest Ann Wigmore. Dzięki niej powstała sieć instytutów zdrowia, w których ludzie leczą się za pomocą odpowiedniego stylu życia, którego częścią jest codzienne konsumowanie zielonych napojów. Na przykład w San Diego, w instytucie OHI (Optimal Health Intitute) zielone napoje używane są do leczenia zewnętrznego i wewnętrznego, już od dziesiątek lat. W OHI, podobnie jak w innych instytutach, absolwenci wypili już setki hektolitrów zielonych napojów z bardzo dobrymi efektami zdrowotnymi.

 

Wadą napojów z trawy jęczmiennej z włókniną jest to, że nie są łatwo wchłanianym płynem, lecz ciężkostrawną „mieszanką“. Miazgi z trawy nie da się „rozpuścić“, można ją tylko „moczyć“. Proszek z trawy jest w większości złożony z mikroskopijnych, ale mimo tego „nie rozbitych“ komórek trawy.

 


W przypadku napojów z trawy z włókniną problematyczne jest ich trawienie i wchłanianie i tym samym ich wartość użytkowa.

Przy rozdrabnianiu wysuszonych liści rzadko dochodzi do rozbicia komórki trawy. Suszony listek da się rozdrobić tylko w miejscu złączenia komórek. Co to oznacza? Ogromna część substancji odżywczych zostaje „uwięziona“ wewnątrz nienaruszonych i pozostających dla naszego układu pokarmowego „nie do zdobycia“ komórek trawy. Nektar z trawy jest również dla przeżuwaczy dostępny tylko wtedy gdy dojdzie do jego wypłynięcia przy ścierającym ruchu zębów przeżuwacza. Gdyby krowa połknęła strawioną, ale nierozdrobnioną (nie startą zębami) trawę, miałaby z niej mały pożytek i to mimo swych czterech żołądków... Jeśli pozostawicie na chwilę napój z włókniną, zobaczycie, że po jakimś czasie staje się on mało apetyczny. Dosłownie „zblednie“. Dlaczego?

W rzadkim roztworze pływać będzie tylko mała zawartość substancji, które udało się uwolnić z komórek niedostatecznie rozdrobnionych. Większość substancji odżywczych znajdziecie na dnie, gdzie będą uwięzione w nierozbitych komórkowych celach.

Właśnie ze względu na problematykę strawności, w przypadku tego typu napojów z trawy, jest poddawana w wątpliwość ich wartość użytkowa. A to, obok bezpieczeństwa, jest jedyna wartość, która interesuje klienta. Ten rodzaj napojów wydaje mu się tańszy, lecz w rzeczywistości jest droższy, gdyż klient kupuje tylko część wartości użytkowej napoju tłoczonego. Test pozostawienia na chwilę mieszanki polecam przeprowadzić każdemu myślącemu klientowi, który jest zdolny usłyszeć także inny argument oprócz ceny. Przy tym teście zobaczycie swoje korzyści na własne oczy. To, co strawimy jest tym, co w roztworze pływa. To jest to, co zużywamy. To jest to, co nam przyniesie korzyść. To właśnie, pod wpływem sprzedającego, kupujemy.

 


To, co opada na dno – ten zielony muł – oddamy w ogromnej części kanalizacji – to z nas, prawie niespożytkowane, wyjdzie naturalną drogą na zewnątrz. Fachowcy ukazują to zdarzenie przy pomocy tzw. testu pepsynowego. Jest to test przeprowadzony przy pomocy trawiącego enzymu, który na daremno stara się rozbić ścianę komórek trawy. Dla uzupełnienia trzeba jednak wspomnieć, że również ten osad przynosi pewien specyficzne korzyści. Nigdy jednak energetyczne czy detoksykujące. Włóknina działa w nas na zasadzie absorbatu trucizn, jak „szczotka do komina“. Ze względu na ten rodzaj korzyści nie kupuje się jednak „drogiej trawy“. Ten rodzaj korzyści pełnią włókniny 6 razy tańsze i przede wszystkim bezpieczniejsze.

 

Napoje z trawy jęczmiennej są pożyteczne ze względu na swój nektar, który można w pełni wydobyć tylko przez tłoczenie. Dla niezdecydowanych konsumentów dochodzi dodatkowy pragmatyczny argument. Największymi propagatorami i sprzedawcami zielonych napojów są nie instytuty zdrowia, ale „freszownie“. Są to sklepy ze zdrową żywnością, w których sprzedaje się świeże tłoczone napoje z owoców, warzyw, ale także z trawy jęczmiennej. Na świecie istnieje już dziesiątki tysięcy takich sklepów. Dla zobrazowania: wymieńmy choćby dwie wielkie sieci, w których sprzedaje się zielone napoje. Są to licencjonowane oddziały: „Jumba Juice“ i „Mothers“. Tylko w słonecznej Kalifornii łańcuch Jumba Juice ma 700 oddziałów. Jakie tam sprzedają zielone napoje? W zasadzie bez włókniny. Choć jest to pod względem czasu, techniki, pieniędzy i obsługi trudniejsze – sprzedają nektar z trawy jęczmiennej uzyskany przez tłoczenie. Nigdy nie sprzedają miksowanej miazgi, ponieważ pragmatyczny Amerykanin podałby ich do sądu za krzywdzenie klienta. Te napoje z trawy sprzedają się pod nazwą „Green Shot“ (Zielony strzał), ponieważ, dzięki doskonałemu wchłanianiu, mają szybkie działanie. I to jest to, co ludzie chcą za swoje pieniądze otrzymać – namacalna korzyść.

Problem gorszej strawności nie jest jednak jedynym problemem mniejszej wartości użytkowej napoju z trawy z włókniną.

 

Kolejną wadą jest jego „żywość“. Proces przygotowania tłoczonych napojów jest bardzo oszczędny. Po wytłoczeniu dochodzi do natychmiastowego wysuszenia zielonego nektaru w niskiej temperaturze, dzięki czemu wartościowe substancje pozostają w nim „żywe“. Tak oszczędny proces przygotowania jest w przypadku napojów z włókniną niemożliwy.

„Żywość“ produktu jest zawsze warunkowana dwoma czynnikami – szybkością suszenia i niską temperaturą.

W przypadku napojów z włókniną należy użyć albo wyższej temperatury (dziś się już od tego odchodzi), albo przedłużyć czas suszenia. I to jest problem, ponieważ przez cały czas suszenia dochodzi do reakcji utleniającej, która szkodzi delikatnym substancjom odżywczym. To uszkodzenie ciężko jest zmierzyć. Przy porównywaniu energetycznych substancji, bierze się pod uwagę tylko ten najbardziej oczywisty aspekt – ich ilość, nie jakość. Tylko nieznaczna ilość laboratoriów robi np. testy na jakość chlorofilu. Przy długim suszeniu chlorofil się rozpada. Początkowo nie da się tego zauważyć i poznać po kolorze produktu, ale powstają wtedy przy tym produkty uboczne (feoforbidy), które nam szkodzą. Są to silne alergeny, których detekcja eliminuje produkt z ludzkiego pożywienia.

 

Czy naturalne jest karmienie krów całe życie tylko sianem? Możliwie to jest, ale poprawne nie. Nie jest to zdrowe. Jest to tylko konieczne, by przeżyły czas zimy. Czy jakość mleka krowy karmionej tylko sianem będzie taka sama jak jakość mleka krowy, która pasie się na zielonej łące? Czy siano, choćby najlepiej ususzone, jest jakościowo jednakowe jak świeża trawa? Białko zamknięte w komórce trawy, nie ma podczas suszenia gdzie uciec. Nigdzie nie uciekną enzymy, witaminy ani chlorofil. Czy jednak są to, w przypadku siana, te same niosące radość, urodę i zdrowie substancje, którymi były podczas bycia trawą? Siano nigdy nie zastąpi świeżej trawy i to samo odnosi się do napojów z włókniną.

Jakie więc będzie podsumowanie?

 

Napój tłoczony z trawy jest droższy, lecz jednocześnie jest „żywszy“ i bezpieczniejszy oraz lepiej wchłaniany przez organizm. Przy porównaniu cen, jakości i wartości... staje się dla klienta lepszym rozwiązaniem.

 

Przetłumaczono z oryginalnego tekstu Olafa Hendersohna szwedzkiego specjalisty od zdrowej żywności, http://greenfood.freewebpage.org/hednersohn/index.html

 


 

Kto jest Online

Naszą witrynę przegląda teraz 399 gości i 6 użytkownik 
Odsłon : 3211824

Nasze Hobby

Polecamy


Newsletter


Imię i nazwisko:

Adres email:

Polityka prywatności

statystyka

Planeta Zdrowie - Najważniejsze jest Nasze Zdrowie